czwartek, 27 marca 2014

Film na podstawie książki czy książka? #2

Witajcie moi kochani blogowicze!
Jako iż moja akcja ''Na celowniku'' przyniosła nie spodziewane efekty i już chodzą pytania o kolejny post, to dzisiaj, w ramach zbliżającego się weekendu rozwiniemy kolejny temat!
Dzisiaj poruszymy temat o kontrowersyjnych filmach zrobionych na podstawie  książek.

Co lepsze książka czy film na jej podstawie?

Wiele osób czyta książki, a jeszcze więcej ogląda filmy. W kinach często widzi się zwiastuny filmów na podstawie książek. Ja osobiście wole czytać, ponieważ można odczytać te emocje, które autor książki chciał przekazać swojemu czytelnikowi, a w filmie są emocje ale nie te, które chciał nam przekazać autor.

Także w filmach nie ma niektórych scen które w książce są ważne! Na przykład wielu rzeczy nie było w pierwszej część trylogii ''Igrzyska śmierci'', albo w ''Kamienie na szaniec'' gdzie brakuje postaci Alka.
Jeżeli oglądać filmy to tylko po przeczytaniu książki.

Często gęsto aktorzy w filmach psują naszą idealną wizje postaci w książkach. Na przykład jak czytałam ''Zmierzch'' po obejrzeniu filmu cały czas widziałam w myślach R.Pattisona. No po prostu masakra.

Ja nie wyobrażam sobie zekranizowania książki ''Szeptem'' czy ''Klątwy Tygrysa''. Dobrze wiem, że zniszczy to moją wizje, moje własne wyobrażenie niektórych scen.

Wiecie to chyba wszystko co chciałam wam przekazać, a teraz chce dowiedzieć sie waszej opinii na ten temat.

CO WOLICIE?? WASZA ULUBIONA EKRANIZACJA? I WASZA ZNIENAWIDZONA EKRANIZACJA? 



CZEKAM NA WAS! : *


4 komentarze:

  1. Ja również uważam, że zawsze lepiej przeczytać książkę, zanim obejrzy się film :)) I pomimo, że kocham "Szeptem" i moje wyobrażenie Patcha i innych postaci ( ale głównie Patcha♥), to i tak chciałabym zobaczyć film ^^
    W ogóle to lubię porównywać wrażenia książkowe z filmowymi. Rewelacyjne były "Igrzyska śmierci", zarówno pierwsza jak i druga cześć.
    Teraz czekam na "Niezgodną". Książka leży na półce nieczytana (jeszcze), ale jak na razie zwiastun i aktorzy są niesamowici ♥ Tak więc mam nadzieję, że się nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja lubię i to i to. Na przykład gdy przeczytałem ,,Noc w bibliotece'' Christie natychmiast obejrzałem film i porównałem. Czasami zdarza się, że ekranizacja jest lepsza, jednak jest to bardzo rzadko. Doćć często można spotkać też beznadziejne książki. W tym przypadku lepszy byłby film. Można by dodać kilka własnych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem oglądam filmy, nie czytając książek i potem się za nie zabieram, by zobaczyć różnicę. Czasem tez odwrotnie. Ale generalnie nie lubię ekranizacji, bo jestem taką pedantką, która widząc najmniejsze różnice, strasznie sie denerwuje. Dlatego nie cierpię wręcz Hobbita.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja lubię i to, i to. Oba sprawiają mi przyjemność. Często jest tak, że gdy najpierw obejrzę film, a potem przeczytam książkę, w trakcje jej lektury, odkrywam, jak wiele pominięto, jak różni są bohaterzy itp. Tu niestety, ale często reżyserzy zmieniają...

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń